Newsy|:: Blair oskarżony o plagiat. "Jeden drink za dużo"


Blair oskarżony o plagiat. "Jeden drink za dużo"

Były premier Wielkiej Brytanii, Tony Blair, autor głośnego pamiętnika-biografii pod tytułem "Podróż" został oskarżony o plagiat. Środowiska dziennikarzy oraz opinia publiczna na Wyspach twierdzą, że Blair niekoniecznie opisał w książce rzeczywiste wydarzenia i miał się wzorować na scenach z filmów, których fabuła była fikcją - donosi serwis nytimes.com.

Na kartach "Podróży" Blair wspomina między innymi pierwsze spotkanie z królową Elżbietą II. Jak pisze były premier, miało ono miejsce, gdy rodzina królewska urządzała sobie piknik. Blair pisze w książce, że królowa podeszła do niego, witając słowami: "Jesteś moim 10. premierem. Pierwszym był Winston Churchil". Dziennikarze zwracają uwagę na fakt, że okoliczności tego wydarzenia oraz słowa, które miała wypowiedzieć królowa, witając premiera, są łudząco podobne do sceny z filmu "Królowa" z 2006 roku. W dziele filmowym jest scena, w której aktor Michael Sheen, wcielający się w rolę premiera Wielkiej Brytanii, spotyka się z Elżbietą II. Aktorka Hellen Mirren, odgrywająca rolę królowej, wita premiera tymi samymi słowami. Dziennikarze z "The Daily Telegraph" dotarli do autora scenariusza filmu, Petera Morgana. - Scena w filmie była całkowicie wymyślona, to efekt tylko i wyłącznie mojej wyobraźni. Jest mało prawdopodobne, by scena z filmu powtórzyła się w rzeczywistości - powiedział Morgan, dodając, że "być może Blair wypił o jednego drinka za dużo i pomylił rzeczywistość z filmem". Były premier Wielkiej Brytanii kategorycznie zaprzeczył, by kiedykolwiek widział głośny film, krytykujący brytyjską monarchię w obliczu śmierci księżnej Diany. Alfred Knopf, wydawca wspomnień Blaira, które rozeszły się w pierwszym tygodniu na Wyspach w nakładzie ponad 90 tys. egzemplarzy, nie odniósł się w żaden sposób do doniesień dziennikarzy w sprawie plagiatu. - To tylko sprawi, że ludzie staną w kolejce, by kupić książkę - powiedział Knopf. To nie pierwsza nieścisłość, która pojawia się w książce Blaira. Uważni recenzenci jego autobiografii wytknęli mu, że wbrew temu, co pisze, nie mógł rozmawiać z księżną Dianą na temat jej związku z muzułmaninem Dodim Al-Fayedem, ponieważ w czasie, gdy z nią rozmawiał w swojej wiejskiej rezydencji Chequers (lipiec 1997 r.), nie była jeszcze w intymnym związku z Dodim. Blair na kartach pamiętnika informuje między innymi o tym, że często alkohol towarzyszył mu podczas sprawowania urzędu premiera. - Nie mogłem nie pić do lunchu, z wyjątkiem świąt Bożego Narodzenia - pisze. Były premier wylicza ulubione trunki - Mocna whisky przed kolacją, kilka kieliszków wina, czasem pół butelki, ale zawsze miałem świadomość tego, że można się uzależnić od alkoholu - pisze. Były premier nie określa jednoznacznie, czy alkohol w jego karierze był zły, czy dobry. - Na pewno pomagał mi odpocząć po pracy, gdy na relaks nie pozostawało wiele czasu - podkreśla. - Nigdy nie byłem pewien, czy jestem uzależniony od alkoholu, czy nie. Jednak zawsze pamiętałem o zagrożeniu. Kiedy pijesz, to musisz być ze sobą szczery, nie ma ucieczki przed alkoholizmem - zdradza były premier. Z obawy przed protestami były Blair musiał odwoływać publiczny występ w londyńskiej księgarni Waterstone przy Piccadilly, gdzie miał podpisywać egzemplarze swojej autobiografii. Na początku zeszłego tygodnia Blair podpisywał książkę w księgarni w Dublinie, gdzie został powitany gradem butów i jajek przez ok. 200-300 demonstrantów. Jeden z czytelników dopuszczonych do księgarni pod pretekstem zdobycia autografu Blaira podjął wobec niego próbę obywatelskiego aresztu, oskarżając go o zbrodnie wojenne w Iraku. Oficjalnie jako powód odwołania środowej imprezy Blair podał duże koszty, które musiałaby pociągać za sobą policyjna operacja, mająca zapewnić mu bezpieczeństwo, a także obawy, iż na demonstrację mogą stawić się ekstremiści z Brytyjskiej Partii Narodowej, szukający okazji do bijatyki z lewicą i muzułmanami - przeciwnikami wojny. "Podróż" autorstwa Blaira wywołała burzę nie tylko na Wyspach. Przeciwnicy jego polityki gromadzili się wokół księgarń, obrzucając plakaty promujące książkę jajkami. W Stanach Zjednoczonych już w pierwszym dniu po premierze książki trzeba było dodrukować ponad 25 tys. egzemplarzy. (TSz)