Czy w polskiej ambasadzie w Budapeszcie zawyżano rachunki za remonty, podpisywano fikcyjne umowy i przyjmowano rozliczenia ze sfałszowanymi podpisami? Tak uważa była ambasador w Budapeszcie – ustalił serwis tvp.info. Sprawę bada minister ds. walki z korupcją Julia Pitera.
Serwis tvp.info dotarł do zawiadomienia, które trafiło kilka miesięcy temu na biurko Julii Pitery. Joanna Stempińska, która była ambasadorem w latach 2005-2009, pisze w nim, że wśród firm remontowych w stolicy Węgier "krążyły informacje, że najlepiej można zarobić na remontach w Ambasadzie RP w Budapeszcie".
Niżej wylicza nieprawidłowości w placówce. Informuje, że w kasie ambasady jednej z węgierskich firm remontowych wypłacono pieniądze usługi bez podpisania z nią umowy. Częstą praktyką miało być też podpisywanie umów fikcyjnych, co oznacza, że rachunki wystawiały inne osoby niż te, które wykonywały prace.
Joanna Stempińska uważa, że kwoty za niektóre usługi były zawyżane. Zarzuca też, że na przedstawianych ambasadzie rachunkach fałszowano podpisy. Z analizy grafologa, którą zleciła po powrocie do Polski, wynika, że podpisy różnych wykonawców na rachunkach najprawdopodobniej pochodziły od jednej osoby. Jej zdaniem, w ambasadzie miało też dochodzić do bezprawnego niszczenia dokumentów.
Julia Pitera nie chce na razie wypowiadać się w tej sprawie.
Więcej na stronie internetowej tvp.info.